Przestałam, kiedy zauważyłam, że nie jestem jedyną tak ubraną osobą w moim mieście. Wiem, takie to hipsterskie, ale co poradzić :)
Kiedyś spotkałam przypadkowo Ryfkę, kiedy miałam na sobie moje ulubione pomarańczowe szarawary. Tak a props spotkań z gwiazdami.
Jest kilka różnych modeli czy rodzajów tych spodni. Np. aladyny czy szarawary. Czym się różnią, mogę wyjaśnić później :) Preferuje te drugie. Chociaż... Właściwie do każdych trzeba mieć figurę. Albo tupet.
Moja kolekcja liczy jakieś 60 spodni... Wszystkie kupione w sumie za tyle, ile byle jakieś aladyny w "normalnych sklepie". Bo ze szmateksu. To pozwoliło mi polubić mieszkających w Anglii NRI.
Repetytorium czy coś z polskiego - lubię to czasem czytać
zdjęcie - Pan Samowyzwalacz
Pozdrawiam,
Feszyn Gerl

0 dowodów uznania:
Prześlij komentarz