Rzecz o dziwnych spodniach.

Kiedyś nosiłam je dla wygody. Zeszły mi na tym dwa lata. Dwa lata mniej lub bardziej ostentacyjnego wytykania palcami i innych ciekawych form poznawania prawdziwej natury polskiego społeczeństwa, którego jestem skądinąd częścią.

Przestałam, kiedy zauważyłam, że nie jestem jedyną tak ubraną osobą w moim mieście. Wiem, takie to hipsterskie, ale co poradzić :)
Kiedyś spotkałam przypadkowo Ryfkę, kiedy miałam na sobie moje ulubione pomarańczowe szarawary. Tak a props spotkań z gwiazdami.

Jest kilka różnych modeli czy rodzajów tych spodni. Np. aladyny czy szarawary. Czym się różnią, mogę wyjaśnić później :) Preferuje te drugie. Chociaż... Właściwie do każdych trzeba mieć figurę. Albo tupet.

Moja kolekcja liczy jakieś 60 spodni... Wszystkie kupione w sumie za tyle, ile byle jakieś aladyny w "normalnych sklepie". Bo ze szmateksu. To pozwoliło mi polubić mieszkających w Anglii NRI.



koszulka, spodnie - szmateks
Repetytorium czy coś z polskiego - lubię to czasem czytać

zdjęcie - Pan Samowyzwalacz


Pozdrawiam,
Feszyn Gerl

0 dowodów uznania:

Prześlij komentarz