Famous blue... baby in a trench coat

Wszyscy fajni faceci noszą płaszcze.

Castiel (choć on mnie w szóstym sezonie Supernatural raczej przerażał niźli pociągał, co nie zmienia faktu, że jego konstrukcja jako bohatera serialu takiego jak Nie z tej ziemi, jest imponująca. Mimo, że cały serial z różnych powodów nie jest dość nie do końca taki, jakbym chciała.), Sherlock (ten z nowego serialu BBC, boski Benedykt, którego nazwisko zajmóje pół afisza Tinker Sailor Solider Spy), Doctor (ten Who Doctor, Time Lord czyli prościej kosmita, prawdopodobnie zbyt seksowny by być człowiekiem. Przynajmniej jego dwa ostatnie wcielenia - David Tennant i Matt Smith. Ten ostatni to tylko na plakacie do drugiego bloku szóstego sezonu nosi gustowny płaszczyk, jak na razie, ale dla mnie się liczy.), Capitan Jack (nie Sparrow, Harkness! Nieśmiertelny bohater Torchwood, spin-offa Doctor Who, który boje się oglądać.)...

Właściwie to oni są nawet za fajni. Nawet znam takich (OK, takie), które wciągnęły ich na listy pt. '10. mężczyzn, którzy katapultowali moje oczekiwania co do mężczyzn'.
Dużo jest takich panów, staram się w tym momencie wspólczuć płci brzydkiej, ale się nie da. Lepszy Dean Winchester na laptopie niż Mister Szkoły w progu, w większości przypadków. Eskapizm, tak, ale jaki przyjemny. (Pozdrowienia dla wszystkich, którzy posłali kaczkę. Albo dostali zawału pod koniec sierpnia przez TO zdjęcie TEJ części ciała Jensena).

Jak powszechnie wiadomo, Rory Pond wygrałby konkurs na najlepszego chłopaka bez problemu, nie ważne z kim - nawet głównym bohaterem Lalki, Wokulskim. Choć on to średnio z tą Izabelą kręcił... No to powiedzmy, że z głównym bohaterem filmu Casablanca. Dobra, zeszłam z tematu. Oni nie noszą płaszczy. Wracam.

Kupiłam to cuś za pokaźną kwotę jednego polskiego złocisza. Tak, naprawdę zrujnowało mi to finanse. Lubię takie rzeczy, nie wolno ciągle paradować w głupich koszulkach i dresach, prawda? :)
Właściwie to nie jest płaszcz... Tylko go przypomina. Ale można się poczuć (prawie) jak jakiś samiec alfa w nim. Choć kiedy samemu jest się raczej samiczką omega.

Książka to coś z deka naukowego, ale da się czytać, niespodzianka.
Lubię, kiedy biblioteki rozdają za darmo dawno nie czytane książki. Ech, ludzie się nie znają. Moją ulubioną książką, którą kiedyś sobie "pobrałam" był Szklany klosz. Dla mnie czytadło, choć wielu mnie ostrzegało, że będzie ciężko. Cóż, trochę się identyfikuje z główną bohaterką, więc może to zaważyło.



cokolwiek a la płaszcz - szmateks
Etnologia - biblioteka Uniwersytetu Ekonomicznego pozbywała się kiedyś książek...

zdjęcie - Pan Samowyzwalacz


Pozdrawiam,
Feszyn Gerl

Hotel Nigdzie

Tytuł posta skądinąd pozostaje w zupełnym kontraście to tytułu książki, którą się zasłoniłam (mówiąc oględnie). Dlatego, że
a) była kiedyś taka piosenka, o radiu nigdzie, napisana przez człowieka, który się na swoim kraju zawiódł (a wcześniej napisał coś w stylu drugiego hymnu tej swojej ojczyzny),
b) ta książka jest słaba dla mnie. Debiut tej pisarki był lepszy, nawet chyba kiedyś skuszę się na pokazanie tej książki kiedyś. Mam tą książkę po angielsku, kupiłam kiedyś na szmatach bo mi się spodobała okładka. Tak, oceniam książki po okładkach. Kto tego nie robi? :)

Lubię tą koszulkę, mimo że kiedyś w praniu całe plecy i rękawy się zafarbowały na czarno. Fuu! Dlatego muszę coś zawsze na nią nosić, nie jestem aż takim hipsterem, żeby nosić sfarbowaną na czarno koszulką w kolorze balonowego różu. Choć sama koszula może być uznana za hipsterską...




koszulka No fear, koszula H&M, spodnie H&M - szmateks
Hotel Świat - wyprzedaż w Matrasie

zdjęcie - Pan Samowyzwalacz


Pozdrawiam,
Feszyn Gerl

Rzecz o dziwnych spodniach.

Kiedyś nosiłam je dla wygody. Zeszły mi na tym dwa lata. Dwa lata mniej lub bardziej ostentacyjnego wytykania palcami i innych ciekawych form poznawania prawdziwej natury polskiego społeczeństwa, którego jestem skądinąd częścią.

Przestałam, kiedy zauważyłam, że nie jestem jedyną tak ubraną osobą w moim mieście. Wiem, takie to hipsterskie, ale co poradzić :)
Kiedyś spotkałam przypadkowo Ryfkę, kiedy miałam na sobie moje ulubione pomarańczowe szarawary. Tak a props spotkań z gwiazdami.

Jest kilka różnych modeli czy rodzajów tych spodni. Np. aladyny czy szarawary. Czym się różnią, mogę wyjaśnić później :) Preferuje te drugie. Chociaż... Właściwie do każdych trzeba mieć figurę. Albo tupet.

Moja kolekcja liczy jakieś 60 spodni... Wszystkie kupione w sumie za tyle, ile byle jakieś aladyny w "normalnych sklepie". Bo ze szmateksu. To pozwoliło mi polubić mieszkających w Anglii NRI.



koszulka, spodnie - szmateks
Repetytorium czy coś z polskiego - lubię to czasem czytać

zdjęcie - Pan Samowyzwalacz


Pozdrawiam,
Feszyn Gerl